Dariusz Wierchoła przez 35 lat nazywał siebie cielesnym chrześcijaninem (1Kor 3,1-3). Choć kochał Boga, jego życie przypominało ogród zarośnięty chwastami, które skutecznie zagłuszały duchowy wzrost. Przełom nastąpił niedawno, gdy trafił na program re:generacja. Dziś, w wieku 62 lat, mówi, że szkoda czasu na bycie przegranym.
Darek jest człowiekiem, który przestał oszukiwać samego siebie. Mimo czterech dekad zaangażowania w kościele, czuł, że utknął w martwym punkcie. – Moje chwasty przeszkadzały mi żyć bliżej Boga. Kiedy to zobaczyłem, zacząłem szukać czegoś, co pomoże mi spełnić marzenia o autentycznej relacji z Nim – wspomina. Pomocą okazał się program przygotowany na podstawie doświadczeń amerykańskiego kościoła Watermark, nazwany w Ruchu Mt28 re:generacją. Jego 12 kroków prowadzi uczestników do odnowy relacji z Bogiem.
Codzienność, która zmienia
Re:generacja to nie są niedzielne spotkania, ale intensywny, trwający prawie rok proces, wymagający codziennej dyscypliny. Przez sześć dni w tygodniu uczestnicy poświęcają około 30 minut na pracę domową, czyli rozważanie fragmentów biblijnych i odpowiedź na dotyczące ich pytania. Do tego dochodzi cotygodniowe spotkanie w małej grupie i regularne spotkania z osobistym mentorem.
Darek przyznaje, że początkowo nie był pewien, czy to zadziała. – Nawet nie wiem, kiedy coś się zaczęło zmieniać i to nie ja dokonałem przełomu – opowiada. – Dałem Bogu miejsce, a On zaczął działać.
Jak obieranie cebuli
Przemiana Darka przebiegała etapami, które sam porównuje do obierania cebuli. Każdy z dwunastu kroków programu odsłaniał nową warstwę jego życia – od relacji z żoną i dziećmi, przez kwestie finansowe, aż po uczciwość w pracy.
– W pierwszym kroku musisz uświadomić sobie, że nie umiesz przestać, że sam nie masz siły na zmianę – tłumaczy Darek. – Myślałem o sobie, że jestem fajnym gościem, bo mam fajne marzenia. Ale Bóg mi powiedział, to nieprawda. Upadasz, twoje życie jest złe, co widać po owocach. Moja żona nie była szczęśliwa, ja wstydziłem się Boga, bo czułem się przegranym człowiekiem. A jednocześnie w głębi serca chciałem być wygrany. Dla mężczyzny, przyzwyczajonego do dawania sobie rady samemu, uświadomienie sobie własnej bezsilności było kluczowe.
Kolejne kroki zmuszały Darka do bolesnych konfrontacji z przeszłością. Zrozumiał, że chrześcijańskie hasło – wszystko jest przebaczone – nie zwalnia z odpowiedzialności za naprawienie wyrządzonych krzywd. – Będąc w kościele może zacząć nam się wydawać, że nic nie musimy robić, ale to nieprawda. Mamy się pojednać z ludźmi, pozwracać pieniądze. Dopiero wtedy świat widzi, że traktujemy naszą wiarę poważnie – mówi.
Od przegranego do życia z Bogiem
Dziś Dariusz nie jest tym człowiekiem, który marnował czas w pracy na YouTube. Proces obierania cebuli trwa nadal – teraz Bóg dotyka jego lęków – ale poczucie bliskości ze Stwórcą jest silniejsze niż kiedykolwiek. – To jest tak piękne, że nawet jeśli wiąże się z cierpieniem, nie ma to dla mnie znaczenia. Chciałbym czegoś więcej – mówi z pasją.
To zacięcie przerodziło się w konkretne marzenie, ponieważ Darek chce pomagać innym cielesnym chrześcijanom wyrwać się z dołka. Obecnie uczestniczy w grupie online z mężczyznami z Gdańska i Warszawy, którzy stają się dla siebie przyjaciółmi. Chce stworzyć w Trójmieście silny zespół liderów, gotowych prowadzić innych przez proces re:generacji.
– Mam 62 lata. Mogę umrzeć za 5 lat. Mam mało czasu – podsumowuje jednocześnie nawołując do swoich przyjaciół. – Dlaczego kolego, który kochasz Jezusa, masz trwać w cielesności do końca życia? Bóg potrzebował 35 lat, żeby mnie złamać, ale u ciebie może to potrwać krócej. Wystarczy, że powiesz: „Panie Boże, weź mnie”.
Jeśli czujesz, że twój duchowy wzrost też coś blokuje, dołącz do grupy osób, które zaczynają proces odnowy duchowej i emocjonalnej. Dowiedz się więcej o programie na stronie: re:generacja.
© Ruch Chrześcijański Mt28. Wszelkie prawa zastrzeżone.