30 lat Athletes in Action w Polsce
W świecie sportu wyczynowego, gdzie liczy się każda sekunda, łatwo zapomnieć o tym, co niematerialne. Od trzech dekad działa w Polsce organizacja, która udowadnia, że medal na szyi to nie wszystko. Athletes in Action (AiA), będące częścią ruchu MT28, obchodzi w tym roku swoje trzydziestolecie. Te lata to opowieść o pasji, przełamywaniu barier i dobrym Bogu, który wkracza na boiska, maty i stadiony.
Zaczęło się od zdumienia.
Jest rok 1993, Stuttgart, Mistrzostwa Świata w Lekkoatletyce, wśród tłumu kibiców – młody polski student, Zbigniew Masewicz. Jako były piłkarz patrzący na sport przez pryzmat rywalizacji, zauważa coś, co zmieni jego perspektywę już na zawsze.
– Odkryłem ze zdumieniem, że sportowcy mogą być osobami wierzącymi, zaangażowanymi w ewangelizację i uczniostwo – wspomina po latach Zbigniew Masewicz, założyciel AiA w Polsce.
Z iskry rodzi się wizja, która w 1996 roku przybiera oficjalną formę. Masewicz wraz z żoną Katarzyną przenoszą się do Warszawy, by zamieszkać obok AWF-u. Podczas gdy on buduje relacje w PKOl-u i jest kapelanem na Igrzyskach Olimpijskich, ona dociera do serc koszykarek w Szkole Mistrzostwa Sportowego.
Szpital i zmiana życia
Krok po kroku służba wśród sportowców zaczyna przynosić owoce. Jednym z nich jest Piotr Paprocki („Papi”), koszykarz Legii Warszawa. W mroźny dzień, leżąc w klinice po operacji kolana, oddaje swoje życie Bogu.
– Zbyszek odwiedził mnie w szpitalu i podzielił się ewangelią. Przez kolejny rok różne moralne kwestie wisiały nade mną, aż zrozumiałem, że jeśli chcę widzieć owoc relacji z Bogiem, muszę zmienić swoje życie – wspomina Paprocki.
Charakter Piotra zaczyna się zmieniać. Koledzy z drużyny zaskoczeni jego przemianą zaczynają zadawać pytania o Boga, a on odpowiada tak jak umie.
Tym samym pojawia się okazja wyjazdu na stypendium do USA. Paprocki przez cztery lata dojrzewa tam duchowo, by w 2008 roku wrócić do Polski wraz z żoną Heidi jako pełnoetatowy misjonarz AiA.
Przełom na macie
W momencie, gdy Piotr wyjeżdża do USA, Bóg szykuje coś wyjątkowego – przemianę Dariusza Jabłońskiego, wybitnego zapaśnika, mistrza świata i Europy, olimpijczyka.
W 2004 roku, podczas Igrzysk w Atenach, Dariusz uważa się za porządnego człowieka, jednak w głębi duszy czuje pustkę. Nie ma też pojęcia, że kolega z reprezentacji - Radosław Truszkowski od jakiegoś czasu modli się o niego. On też aranżuje spotkanie ze Zbigniewem Masewiczem.
– Byłem otwarty na dialog, ale pod duchową fasadą „fajnego gościa” kryło się pytanie, dlaczego wciąż wracam do tych samych grzechów – wspomina tamten czas Jabłoński. – Cała sytuacja rozstrzygnęła się wieczorem, kiedy przeczytałem książeczkę „Cztery prawa duchowego życia” i zostałem z drążącym mnie pytaniem zadanym przez Zbyszka: „Darek, czy Jezus jest twoim Panem i Zbawicielem?”. Wtedy padłem na kolana. Zobaczyłem siebie w bagnie grzechu i oddałem swoje życie Jezusowi.
To, co wydarza się później, Dariusz opisuje jako „duchowy głód”. Zaczyna czytać Pismo Święte przed i po każdym treningu.
– Zbyszek niewiele myśląc przygarnął mnie pod swoje skrzydła. Przyjeżdżał na zgrupowania tylko do mnie razem z Łukaszem Bujokiem lub Piotrem Paprockim – opowiada z wdzięcznością zapaśnik. – Z „Papim” miałem wspólne rozważania biblijne na Okęciu, gdy wylatywałem na walki do Niemiec.
Dla Jabłońskiego wiara staje się „czystym dopingiem”. Opowiada, że wyobrażał sobie, że Jezus biegnie przed nim, co dawało mu siłę, by „zedrzeć asfalt”. Przemiana była tak głęboka, że z nieśmiałej osoby stał się odważnym ewangelizatorem, który modlił się z zawodnikami przed walkami i głosił Słowo Boże nawet w zamkniętej wiosce olimpijskiej w Pekinie.
Od studenta do lidera
Wspomniany przez Dariusza Łukasz Bujok to w tamtych czasach student katowickiego AWF-u oraz piłkarz grający w Rudzie Śląskiej, którego pociągnęła wizja Masewicza.
– Zbyszek zachęcił mnie, żeby nie rezygnować ze sportu, ale być świadectwem podczas jego uprawiania – wspomina Łukasz Bujok. – Tak zaczęło się moje zaangażowanie i wyjazdy do Mołdawii, Rumunii i Niemiec. Co roku inny kraj. To był czas budowania fundamentów pod coś znacznie większego.
Łukasz w 2004 roku staje się oficjalnym pracownikiem AiA, a sześć lat później przejmuje pałeczkę lidera.
– To był wymagający czas, narodziny dzieci, nowe odpowiedzialności i pytanie: jak kontynuować to dzieło, jednocześnie nadając mu nową dynamikę? – wspomina swoje początki Bujok.
Między Dublinem a Ekstraklasą
Pod przewodnictwem Łukasza, AiA zaczyna mocniej pukać do drzwi zawodowego futbolu. Kluczową postacią okazuje się Allan Nickson, trener z licencją UEFA Pro z Irlandii. Jego obecność sprawia, że nawet PZPN zaczyna patrzeć na AiA z zainteresowaniem.
– Kursokonferencje z Allanem na warszawskim AWF-ie przyciągały trenerów, w tym takie nazwiska jak Rafał Ulatowski (polski piłkarz, trener) – opowiada Bujok. – Dzięki autorytetowi Allana i mentorów takich jak 80-letni Dick Helm, który przyjeżdżał do nas z USA, otworzyły się przed nami drzwi do klubów Ekstraklasy: Korony Kielce, Górnika Zabrze, Podbeskidzia Bielsko-Biała czy GKS-u Bełchatów.
AiA pojawia się w telewizji, a pytania dziennikarzy o spotkania z Biblią w klubowych szatniach przestają być egzotyką. Zawodnicy zaczynają dostrzegać, że kapelan to nie tylko urząd, ale żywa osoba gotowa odpowiadać na ich duchowe potrzeby.
Poligon wiary i charakteru
Równolegle z pracą w klubach, AiA rozwija swój projekt – obozy koszykarskie i piłkarskie. W Istebnej, Łochowie czy Solcu Kujawskim, pod okiem amerykańskich trenerów, młodzi zawodnicy przechodzą prawdziwą szkołę życia. Dzięki rozwijaniu służby wśród koszykarek, swoje życie oddaje Jezusowi młoda zawodniczka ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego – Iwona Zagrobelna. Ona za kilka lat też dołączy do zespołu AiA.
Piotr Paprocki staje się mistrzem networkingu, werbując szkoleniowców z USA, którzy przyciągają młodzież. Powstają programy dla sportowców: „Pustynna Burza” czy „Team Time”, które integrują sport z ewangelią.
– To była świetna przestrzeń dla wolontariuszy i studentów AWF – wspomina Bujok. – Dużo osób się nawracało, a do tego to był czas wielkiego siania. Uczyliśmy się, jak być blisko zawodników w ich codzienności.
Praca w AiA to nie tylko sukcesy. Piotr Paprocki wspomina sytuację, która uczyła go polegania na Bogu. Zaprosili na AWF wicemistrza olimpijskiego z USA – ogromna kampania reklamowa, a na spotkanie przyszły dwie osoby.
– Szybko nauczyliśmy się, że Bogu nie chodzi o poleganie na gwiazdach. Zrozumieliśmy, że nie chodzi o bycie fanami ludzi i podziwianie ich za wyniki, ale budowanie relacji z Bogiem i zawodnikami – podkreśla Paprocki.
Sztafeta trwa
Przez lata w AiA zmieniają się liderzy. Zaczynając od pioniera – Zbigniewa Masewicza, przez Łukasza Bujoka (od 2009 r.) i Piotra Paprockiego (od 2017 r.), aż po obecnego lidera Marka Marcinowicza.
– Kultura w sporcie nastawiona jest głównie na rozwój fizyczny i mentalny – mówi Marcinowicz. – Marzy mi się, aby nieodłącznym akcentem w pracy z zawodnikami i ludźmi sportu była również strona duchowa.
Obecny lider AiA stawia na nowoczesne narzędzia takie jak wydanie Nowego Testamentu napisanego sportowym językiem, ze świadectwami zawodników (kilka tysięcy egzemplarzy trafiło już do rąk olimpijczyków i trenerów). Chce rozwijać grupy biblijne online dla piłkarzy oraz nagrywać podcasty ze sportowcami.
Marcinowicz jest również współorganizatorem konferencji, która odbyła się w Sejmie RP - „Sport z wartościami”, gdzie zgromadzili się sportowcy i działacze mówiący otwarcie o Bogu.
Obecnie Marek prowadzi rozmowy z Akademią Legii Warszawa, by wprowadzić tam szkolenie „Sport Life” – 25 tematów łączących wyzwania sportowca z biblijnym spojrzeniem na życie.
Nowy narybek
Nową osobą w zespole AiA jest Marta Lisiecka. Dołącza w grudniu ubiegłego roku i mówi, że jeszcze nie wie do kiedy tu zostanie. Marta wychowała się na obozach koszykarskich, a jej mentorką została Iwona Zagrobelna (była koszykarka, a obecnie misjonarka w AiA).
– Moja droga była naturalna – mówi Lisiecka. – Od uczestniczki obozów, przez wolontariuszkę, aż do zespołu. Jako introwertyczka przełamuję swoje bariery podczas wystąpień publicznych, lecz dużą satysfakcję daje mi prowadzenie uczniostwa wśród młodych zawodniczek. Pragnę, aby dziewczyny w moim wieku poznały Boga i pogłębiały z Nim więź – opowiada o swoich marzeniach.
30 lat biegu po zwycięstwo
Przez AiA przeszły tysiące osób. Ponad dziesięć tysięcy usłyszało ewangelię z ust legendarnego trenera NBA, Dicka Helma, który regularnie odwiedzał Polskę. Dziś AiA to profesjonalna platforma wsparcia skierowana do sportowców – od kapelanów na igrzyskach, przez merytoryczne szkolenia w klubach, po indywidualne prowadzenie zawodników.
Choć liderzy się zmieniali, fundament pozostaje niezmienny.
– Największą radością jest widzieć, jak sport staje się platformą dla Pana Boga, a relacje nawiązane na boisku przeradzają się w przyjaźnie na całe życie – podsumowuje Piotr Paprocki.
Z Nowym Testamentem w dłoni, podcastem w sieci i obecnością w najlepszych akademiach piłkarskich, AiA kontynuuje bieg, w którym najważniejszy nie jest medal, ale Ten, który czeka na mecie i jest jedynie Godzien Chwały.
Więcej na https://aiapolska.com/
FB AiA: https://www.facebook.com/AIAPoland/
Instagram: https://www.instagram.com/aia_polska/
© Ruch Chrześcijański Mt28. Wszelkie prawa zastrzeżone.